No i nie wiem co napisać. Nie wiem, co powiedzieć w okresie, w którym raz w miesiącu pojawiam się w domu. Biegam po pokojach, zaglądam do wszystkich szafek. Wbiegam do swojego pokoju. Na ścianie wisi kalendarz z 2007 roku, w szafkach nie ma moich ubrań, czuje się tak obco, a przecież to jest mój ulubiony pokój, w którym tyle razy płakałam albo śmiałam się, albo bawiłam się lalkami, albo plotkowałam z koleżankami. A potem znów wyjazd i powrót, i tak w kółko. A tak bardzo chciałam pozostawić za sobą tą calą przeszłość, nie wiedziałam, że to nie przyjdzie ot tak... I tak jest cudownie...
skomentuj (2)